eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plFinanseGrupypl.biznes.bankiPhishing obok nas.Re: Phishing obok nas.
  • Path: news-archive.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!news.chmurka.net!.POSTED.apn-31-0-77-22
    8.dynamic.gprs.plus.pl!ProBook-SW!drutkow1
    From: Dawid Andrzej Rutkowski <d...@w...pl>
    Newsgroups: pl.biznes.banki
    Subject: Re: Phishing obok nas.
    Date: Sat, 31 May 2025 16:50:54 +0200
    Organization: news.chmurka.net
    Message-ID: <alpine.LNX.2.11.2505311608510.1347@ProBook-SW>
    References: <alpine.LNX.2.11.2505171519500.2345@ProBook-SW>
    <X...@1...0.0.1>
    <alpine.LNX.2.11.2505262123120.1160@ProBook-SW>
    <8...@i...localdomain>
    <alpine.LNX.2.11.2505302244400.2854@ProBook-SW>
    <8...@i...localdomain>
    MIME-Version: 1.0
    Content-Type: TEXT/PLAIN; charset=utf-8; format=flowed
    Content-Transfer-Encoding: QUOTED-PRINTABLE
    Injection-Info: news.chmurka.net; posting-account="drutkow1";
    posting-host="apn-31-0-77-228.dynamic.gprs.plus.pl:31.0.77.228";
    logging-data="20010";
    mail-complaints-to="abuse-news.(at).chmurka.net"
    User-Agent: Alpine 2.11 (LNX 23 2013-08-11)
    Cancel-Lock: sha1:/j9jzXikDEjxg7gEG6c5dRvNdyU=
    sha256:DiG9BQfFl4rGIUmgbH2Kbk8v7k/zlwsdsrtXu2/M4jw=
    sha1:wwtvX7SqWFhnB/N7bRNnDXBJIWI=
    sha256:MCjO6u7L6duDBJuu2ZhWdw+PZ53ybERpFRsDNnufwEc=
    X-X-Sender: drutkow1@ProBook-SW
    In-Reply-To: <8...@i...localdomain>
    Xref: news-archive.icm.edu.pl pl.biznes.banki:672623
    [ ukryj nagłówki ]

    On Sat, 31 May 2025, Krzysztof Hałasa wrote:

    > Dawid Andrzej Rutkowski <d...@w...pl> writes:
    >
    >> I nic dziwnego, że są z tego problemy, ktoś tu chyba nie poczytał o
    >> historii IBM360-65.
    >
    > A co masz na myśli?
    > Swoją drogą, to były dość interesujące zabawki.

    Akurat chodziło o model 67, a nie 65, a konkretnie 67-2, czyli chyba
    pierwszy dwuprocesorowy komputer na świecie, i to jeszcze z DAT.
    Niby super sprawa, ale jak się okazało, ile to problemów sprawia, to
    ludziom na dłuższy czas ostudziło entuzjazm do wprowadzania
    wieloprocesorowości - a że dzięki układom scalonym pojawiło się pole do
    niesamowitego wzrostu mocy pojedynczych procesorów, to wieloprocesorowość
    pozostała tylko w polu zainteresowań naukowych przez dobre 30 lat, zanim
    wyczerpał się potencjał układu scalonego, bo zaczęła już przeszkadzać
    prędkość światła oraz rozmiar atomu.

    Zresztą nawet w poczciwym PC z 386 - a dokładniej z szybszymi wersjami,
    które przez połowę czasu robiłyby za przycisk do papieru z uwagi na dwa
    razy wolniejszą pamięć, więc wymagały użycia cache - pojawiały się
    problemy wieloprocesorowości, bo chłopakom z IBM zamarzyło się zrobienie
    micro-mainframe'a i dodali kontroler DMA, który nie przydawał się do
    niczego dopóki nie pojawił się Linux, ale za to generował problemy ze
    spójnością hierarchii pamięci.

    Więc jak ktoś robi coś dużego i nowego, a nie poczyta o tym, na jakie miny
    już ludzie trafiali w przeszłości, to wychodzi kiszka.
    Można tu jeszcze wspomnieć o "sound suppression system".
    Jak odpalali pierwszego Saturna V, to mimo że zrobili nowe stanowisko
    startowe LC-39 mocno oddalone od innych zabudowań, to okazało się, że to i
    tak za blisko, bo pospadały dachówki (chyba jakiś dziennikarz dostał w
    głowę jedną). Więc zaczęli przed startem lać wodę i to pomagało.
    Ale jak przebudowali LC-39 do obsługi wahadłowców, to komuś się uroiło, że
    to już nie będzie potrzebne.
    No i znów pospadały dachówki.
    Więć znów zaczęli lać, tym razem już 134 razy (poprzednio tylko 11).
    Czy na tym koniec?
    Ależ skąd.
    Jak zobaczyłem zdjęcia kompleksu startowego do starshipa, to od razu
    pomyślałem "przecież to się roz*e w drobny mak przy starcie".
    Ale co, miałem napisać maila albo tweeta do Elona Muska?
    Pozostawało tylko obejrzeć relację - i rzeczywiście roz*o.

    >> "wannabe-programista" to nie jest programista.
    >> To tak jak ze świnką morską.
    >> "Kobiety-informatyka" nie da się już pod to podciągnąć, bo jednak jest
    >> kontrprzykład w postaci Grace Hopper - choć z drugiej strony ona już
    >> nie żyje, a nie wiem, czy żyje jakaś podobnej klasy...
    >
    > Szczerze mówiąc, nie ogarniam, ale nic to.

    Ale Grace Hopper czy tego, że jak coś ma dopisane "wannabe-" to może być
    wszystkim innym, tylko nie tym, co jest dopisane po myślniku?
    Przecież to już jest inny ciąg znaków, a że substring jest, to co z tego?

    >> Ale wracając do tej właśnie "filozofii" - jak widać jest ona
    >> nieprzemyślana, i chodziło mi właśnie o takich wannabe-projektantów,
    >> którzy nie mając pojęcia o problemach zrobili samolot FBW z dwoma
    >> joystickami. I niestety Sikorskimi nie byli.
    >
    > Wiesz, ja nie jestem fanem tych rozwiązań itd. - ale mam delikatne
    > wrażenie, takie bardzo ulotne, że oni tam na pewno dużo lepiej wiedzieli
    > co robią od najmądrzejszego z nas. Nie twierdzę, że nigdy nie popełnili
    > błędów, i np. te ich historie o alternate (i następnie direct) law
    > w szczególności "for the remaining of the flight" itp. WYDAJĄ SIĘ
    > pomyłką, której powinno dać się uniknąć - ale pisanie że projekt był
    > "nieprzemyślany" jest takie nieco, no nie wiem jak to napisać.

    On może być "przemyśliwany" - ale rezultaty pokazują, że "przemyślany" do
    końca nie był.
    Może i łatwo krytykować po fakcie, ale należy też mierzyć siły na zamiary.
    Pycha kroczy przed upadkiem.

    > To, że pilot szybowcowy z byle powodu wprowadza odrzutowiec
    > w przeciągnięcie ("bo airbusa nie można (rzekomo) przeciągnąć")
    > i następnie kontynuuje takie działania do końca, mimo ostrzeżeń, to już
    > naprawdę nie jest winą projektantów samolotu. BTW boeinga da się
    > przeciągnąć bez problemu, także w normalnym locie.

    Wszystko można schrzanić - nawet w najprostszy sposób, czyli kierując
    samolot w kierunku ziemi.
    Są systemy zabezpieczające - pytanie tylko, kto ma podejmować decyzję.
    Bo potem byłaby taka sytuacja jak w Smoleńsku, tego lotniska nie było w
    bazie bodajże tego systemu TAWS - nic dziwnego, bo było przecież normalnie
    nieczynne - i gdyby komputer samolotu nie pozwalał w takich miejscach
    lądować no to by się nie zniżyli - nawet w celu prawidłowego wylądowania.

    Ja krytykuję debilny pomysł tego, żeby uśredniać wejścia z obu joysticków,
    podczas gdy już od lat ludzie ustalili, że mimo że w samolocie jest dwóch
    pilotów, którzy nawet zwykle umieją tyle samo - to i tak jeden z nich jest
    kapitanem. Podobno ma to również swoje wady, i przez to też było kilka
    katastrof, bo kapitan miał wyjątkowo fatalny dzień a załoga bała mu się
    sprzeciwić (to tak jak było z Reganem, on jako prezydent absolutnie miał
    już alzheimera, ale jeszcze nie takiego na stałe, miewał lepsze i gorsze
    dni - i pewnego dnia szef personelu Białego Domu nakazał dokładną
    obserwację zachowania prezydenta - tylko że prezydent tego dnia był
    akurat w dobrej formie i potem nikt już się nie odważył na powtórny taki
    test) - ale z tym jak z demokracją, nic lepsze jeszcze nie wymyślono.

    >> Zaś co do programistów - tak mi się wydaje, że olbrzymia większość
    >> odeszła po zobaczeniu tak fatalnych założeń - co jeszcze pogorszyło
    >> sytuację, bo mimo odejścia programistów ktoś to oprogramowanie
    >> napisał...
    >
    > a) myślisz że programiści oceniają te założenia? Co by to ich miało
    > obchodzić? I w ogóle programiści programujący co dokładnie? Bo wiesz,
    > są etapy - programiści programują poszczególne czarne skrzynki, nie cały
    > samolot przecież. W ogóle programiści gdzie - u Airbusa?

    Programiści tam, gdzie pisano to oprogramowanie - czy u Airbusa czy u
    podwykonawców.
    Programista widzi, czy dostaje debilne założenia - a jeśli wie, że jego
    soft ma kontrolować samolot z kilkuset osobami na pokładzie, to powinien w
    takiej sytuacji mieć problem moralny.
    Warto poczytać jak robiono soft do sterowania wahadłowcem i jak góra
    chciała pospieszać i "oszczędzać" - a nie udało się to tym debilom tylko
    dzięki sprzeciwowi prawdziwych programistów.
    Wyszło to bodajże podczas działania komisji po katastrofie Challengera,
    bardzo ciekawie pisze o tym w swoich książkach Feymann (w ogóle te dwie
    książki to must do przeczytania, da się w necie znaleźć, bo papierowo w PL
    to chyba tylko w Bibliotece Narodowej - czytałem tam przy pewnej okazji
    "Nakręcaną pomarańczę" w oryginale).

    > b) no i przecież ten soft działa dokładnie tak, jak ma działać.
    > Zazwyczaj.

    Zazwyczaj.
    Zazwyczaj również nie psuły się silniki w Iłach-62.
    Tylko dwa razy.
    "Polacy mogą sobie latać na tych silnikach ile tylko chcą, ale producent
    bierze odpowiedzialność tylko do xx km" (a brał za silniki i remonty w
    dolarach oczywiście).

    > Masz jakieś rzeczywiste informacje np. o odejściu tych programistów?
    Tak sobie gdybam - ale sądzę, że były to czasy, gdy zajmowali się tym
    ludzie na poziomie - i że było ich stać na to, żeby odejść.

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1