eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plFinanseGrupypl.biznes.bankiZ forum mBanku o artykule w Rzepie...Re: Z forum mBanku o artykule w Rzepie...
  • Data: 2002-05-23 10:46:49
    Temat: Re: Z forum mBanku o artykule w Rzepie...
    Od: <i...@p...onet.pl> szukaj wiadomości tego autora
    [ pokaż wszystkie nagłówki ]

    Wprawdzie główny wątek dyskusji dotyczy oczekiwanej reakcji mBanku i mRady na
    ten incydent ale wydaje mi się, że nie od rzeczy byłoby przypomnieć sobie
    główny powód dyskusji czyli samo zdarzenie.
    Klient stracił kartę i zauwarzył ten fakt dopiero po 2 dniach po czym zastrzegł
    kartę. Uważam, że w tym wypadku faktyczny problem to ustalenie komu tak
    naprawdę ukradziono pieniądze. Klientowi czy sklepowi (a właściwie kasjerowi)
    bo przecież nie bankowi. Zdaję sobie sprawę z tego, że utrata 1600 PLN jest
    przykra i to bez względu na to czy przeliczmy tę kwotę na kartony mleka dla
    głodnych dzieci czy na butelki szampana, ale twierdzę, że ustalenie właściwego
    winowajcy będzie kosztowało dużo więcej niż wynosi skradziona kwota a nawet po
    złapaniu złodzieja będzie ona nie do dzyskania. Co najwyżej jako społeczeństwo
    dołożymy do tego opłaty za przeprowadzenie przewodu sądowego oraz wikt i
    opierunek złodzieja w czasie odbywania kary.
    Nawet jednak po złapaniu złodzieja klientowi bedzie trudno odzyskać pieniądze
    od sklepu (kasjera) bo tak naprawdę nie jest istotne kto używał karty ale czy
    podpis złożony na rachunku choć trochę przypomina podpis na karcie (a ta pewnie
    już nie istnieje)
    Zdaję sobie sprawę, że moje poglądy są niepopularne, ale uważam, że
    korzystając z udogodnień jaki są karty koniecznie trzeba sobie sobie zdawać
    sprawę z niebezpieczeństw a nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności
    i płakanie po fakcie nic nie daje.
    Natomiast zwolennikom ograniczenia odpowiedzialności klienta za nielegalne
    transakcje dokonane kartami chciałbym uświadomić że to musi zadziałać jak
    ubezpieczenie. Płacę autocasco więc akceptuję, że co rok w wyniku wirtualnej
    kradzieży lub innego wypadku tracę określony procent wartości samochodu ale
    jednocześnie jak coś stracę rzeczywiście to różnicę odzyskam od
    ubezpieczyciela. Tak samo będzie z kartami. Wszyscy i ci okradzeni i ci
    skrupulatnie pilnujący swoich kart stracą po równo (lub proporcjonalnie do
    ilości i jakości posiadanych kart) a na dodatek obawiam się że klienci
    zachęceni brakiem odpowiedzialności będą mniej pilnować kart i generalnie
    liczba skradzionych kart (a tym samym pieniędzy) istotnie sie zwiąkszy.
    Uprzedzając zarzuty naiwnych, że jedne banki wezmą za to dodatkowe opłaty a
    inne udostępnia "w cenie" powtarzam: Nie ma nic za darmo. Klient zawsze musi
    zapłacic bo od tego jest. Bank oferuje usługi a klient z nich korzysta i płaci
    nieco więcej niż te usługi kosztują bo stąd się bierze zysk. Klient może tylko
    wybrać czy płaci świadomie za każdą usługę oddzielnie czy też płaci "w
    pakiecie" za to czego używa i za to czego nie używa choć oczywiście może jeśli
    tylko zechce.
    Jeżeli rozpatrzymy postępowanie mBanku w tym kontekście to wydaje mi się, że
    postąpił słusznie nie drążąc sprawy zapisu video z kamer w supermarkecie bo
    tylko oszcędził wszystki zbędnych kosztów a ostatecznie klient i tak nic by nie
    zyskał.
    Pozdrawiam



    --
    Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

Podziel się

Poleć ten post znajomemu poleć

Wydrukuj ten post drukuj


Następne wpisy z tego wątku

Najnowsze wątki z tej grupy


Najnowsze wątki

Szukaj w grupach

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1