eGospodarka.pl

eGospodarka.plFinanseArtykułyAktualności finansowe › BIG InfoMonitor: pandemia skróciła terminy płatności

BIG InfoMonitor: pandemia skróciła terminy płatności

2020-06-17 12:11

BIG InfoMonitor: pandemia skróciła terminy płatności

Pandemia skróciła terminy płatności © Andrey Popov - Fotolia.com

PRZEJDŹ DO GALERII ZDJĘĆ (6)

Jasna strona pandemii? Ze zleconego przez Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor badania wynika, że zamrożenie gospodarki pozytywnie przełożyło się na rozliczenia w biznesie. W drugim kwartale br. odsetek firm deklarujących niemożność ściągnięcia należności sięgnął 35 proc. Dla porównania, w minionym roku tego rodzaju problemy sygnalizowało co drugie przedsiębiorstwo. Koronawirus sprawił, że firmy nie tylko bardziej pilnowały terminów płatności od kontrahentów, ale również same płaciły szybciej, aby nie przysparzać swoim partnerom biznesowym dodatkowych kłopotów.
Gospodarczy lockdown pogrążył wiele polskich firm w poważnych kłopotach. Z badania zrealizowanego dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor przez Instytut Keralla Research wynika, że w kwietniu i na początku maja 59 na 100 biznesów działało w ograniczonym zakresie lub też w ogóle zrezygnowało z aktywności rynkowej.

Problemem był brak zamówień i klientów, ale również luki kadrowe powodowane tym, że pokaźna rzesza pracowników pozostała w domu, opiekując się dziećmi. Dla 35 proc. firm zamrożenie gospodarki nic nie zmieniło, a 6 proc. przyznało nawet, że ich sytuacja się polepszyła.

Niekiedy poprawie uległy również rozliczenia miedzy firmami. Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor, przyznaje wprawdzie, że na początku pandemii istniały poważne obawy, że kredyt kupiecki stanie się instrumentem mocno nadużywanym, to w efekcie jednak okazały się one przesadzone.
Po niemal dwóch miesiącach zamrożenia gospodarki firm, które nie mogą się doczekać na należności, jest mniej. Z ok. 50 proc. mikro, małych i średnich przedsiębiorców wyczekujących na liczne płatności przez ponad dwa miesiące, ich udział w pierwszym kwartale stopniał do 40 proc., a w drugim do niespotykanego od lat poziomu 35 proc. Tak dobrego wyniku nie udało się osiągnąć w szczycie koniunktury gospodarczej, a okazał się zasługą kryzysu! I bynajmniej nie jest to wyłącznie efekt dużo mniejszej liczby wystawianych faktur – mówi Sławomir Grzelczak.

fot. mat. prasowe

Należności przeterminowane ponad 60 dni w poprzednich 6 miesiącach

Po niemal dwóch miesiącach zamrożenia gospodarki firm, które nie mogą się doczekać na należności, jest mniej.


Pomagają większa kontrola i przedpłaty


Niestety jakość wzajemnych rozliczeń nie poprawiła się dlatego, że zleceniodawcy i kupujący zaczęli sami z siebie lepiej niż wcześniej pilnować terminów.
– Przedsiębiorcy pod wpływem koronawirusa, zakasali rękawy i zaczęli odrabiać pracę domową, w większym stopniu angażując się w sprawdzanie kontrahentów, szybciej reagując, gdy pieniądze nie przychodzą na konto, korzystając z usług firm windykacyjnych, decydując się też skrócić terminy płatności, które – jak praktyka pokazuje – i tak często są samowolnie przedłużane przez płatników – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak.

Pandemia aż co szóste przedsiębiorstwo skłoniła też do przejścia na przedpłaty. Jedna trzecia z tej grupy zaproponowała takie rozwiązanie wyłącznie firmom, które wcześniej opóźniały rozliczenia, a dwie trzecie bez wyjątków wszystkim swoim klientom: solidnym i niesolidnym, znanym i zupełnie nowym.

fot. mat. prasowe

Czy pandemia wpłynęła na postępowanie firm wobec opóźnień o ponad 60 dni?

Co piąta firma przyznaje, że dokładniej sprawdza kontrahentów przed współpracą.


Na poprawę jakości rozliczeń B2B wpłynął również wzrost samodyscypliny płacących za towary i usługi. Ponad 8 proc. firm informuje, że ich odbiorcy obecnie starają się płacić szybciej niż zwykle.
- Wprawdzie na początku pandemii co trzeci przedsiębiorca deklarował, że w trudnych czasach wykaże się większą empatią wobec swoich partnerów i będzie bardziej cierpliwy oczekując na płatność, ale też szybszy w regulowaniu zobowiązań, dziś myślących w ten sposób jest już znacznie mniej. Dobrze, że pozostała choć część. Empatia ma jednak swoje przyczyny – przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i nie chcą przyłożyć ręki do upadłości swoich dostawców, bo zaszkodziłoby to również im. Przerwania łańcucha dostaw lub bankructwa dostawców boi się co piąta firma. W największym stopniu martwi się tym przemysł (37 proc.) i handel (34 proc.) – mówi Sławomir Grzelczak.

Wiele firm, obawia się także, iż zbankrutują ich zleceniodawcy (16 proc.), tu akurat dominują transport i budownictwo. Takie postrzeganie sytuacji może przekładać się na wyższą skłonność do wydłużania terminów płatności, podobnie zresztą jak największe obecnie zmartwienie przedsiębiorców, czyli strach przed brakiem klientów (44 proc.), którzy zmuszeni przez sytuację zaczną ciąć koszty. To w największym stopniu pesymistyczna wizja sektora usług (57 proc.) i budownictwa (47 proc.).

fot. mat. prasowe

Czego w ciągu 6 nadchodzących miesięcy Państwa firma obawia się najbardziej?

Największe obawy respondentów wzbudza brak klientów oraz utrata płynności finansowej.


Najwięcej niesolidnych zleceniodawców mają transport i handel


W ujęciu branżowym największe kłopoty ze ściąganiem należności ma transport i handel, przy czym ten pierwszy ma najwięcej zleceniodawców, którzy nie regulują płatności przez ponad dwa miesiące. W handlu, gdzie niemal dwie trzecie przedsiębiorców skarży się na opóźnione terminy płatności przez ponad 30 dni, z czasem sytuacja się poprawia i powyżej dwóch miesięcy zobowiązań wobec firm handlowych nie reguluje ok. 40 proc. firm. W transporcie ponad połowa zleceniodawców nie płaci powyżej 30 dni, a po upływie kolejnych 30 dni niesolidnych płatników ubywa nieznacznie.

Skalę opóźnień, której doświadcza transport i handel trudno porównać z sytuacją w innych sektorach. W przemyśle, usługach i budownictwie niesolidnych płatników jest o jedną trzecią, a w budownictwie nawet o połowę mniej. Branża, której niesolidni zleceniodawcy przed laty dawali się we znaki najbardziej, dziś skarży się najrzadziej.

fot. mat. prasowe

W ostatnich 6 miesiącach firma czekała na opóźnioną płatność

Opóźnione płatności w największym stopniu doskwierały branży handlowej.


Budownictwo jest mocno uwikłane we wzajemnych relacjach, tymczasem lockdown dotknął go w niewielkim stopniu, sprzyjała mu też ciepła zima, prace cały czas trwały, a popyt nie zawodził. Trudności na razie przysporzył co najwyżej wyjazd na Ukrainę wielu przestraszonych pandemią pracowników, ale to sprawiło, że jeszcze trudniej było o ręce do pracy, co dodatkowo zmobilizowało do dalszej poprawy wzajemnych rozliczeń, zarówno w trosce o relacje, jak i w obawie, że opóźnienia mogą spowodować bankructwo zleceniobiorców i ich zejście z placów budów – wyjaśnia Sławomir Grzelczak.

Niestety w transporcie wygląda to znacznie gorzej. Choć polskie firmy w przewozach międzynarodowych w czasie pandemii radziły sobie nieźle, wręcz przejmując część zleceń firm z Europy Zachodniej, to jednak już transport towarów w kraju przyhamował, wzrosła konkurencja, a zleceniodawcy wykorzystują sytuację m.in. dyktując warunki i terminy płatności. Dodatkowo, wielu z nich, pandemia też mocno dała się we znaki - dodaje.

Transport, który ma najwięcej kłopotów ze ściąganiem należności, ma też najbardziej rozpowszechniony problem z terminową obsługą swoich zobowiązań. Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz BIK wynika, że na koniec kwietnia co 11. firma transportowa ma opóźnienia pozakredytowe i kredytowe (9,1 proc.), czyli zgłoszone do rejestru BIG nieopłacone faktury oraz nieuregulowane przez co najmniej 30 dni od terminu min. 500 zł raty kredytów widoczne w BIK. Łączne zaległości transportu przekroczyły już 2,1 mld zł i jest to czwarty sektor w gospodarce pod względem poziomu zaległości.

Największe kwoty przypadają na handel - niemal 7,9 mld zł przeterminowanych zobowiązań oraz 5,6 procentowy udział firm z problemami, następny jest przemysł 5,8 mld zł zaległości (5,4 proc.) oraz budownictwo 5,2 mld zł (5,6 proc.). W całej gospodarce jest to 33,73 mld zł zaległości i 5,9 proc. niesolidnych firm. Kto nie płaci na czas, można sprawdzić w BIG InfoMonitor online, pobierając raport o danej firmie w oparciu o jej NIP, lub też na stałe monitorować sytuację wybranych przedsiębiorstw. Informacja o każdej wpisanej zaległości jest wówczas od razu udostępniana mailem.

Prawie jedna czwarta należności spóźnia się ponad dwa miesiące


W beczce miodu, w której ubywa firm, zmagających się z fakturami opóźnionymi o min. 60 dni, jest łyżka dziegciu - rośnie problem w ujęciu wartościowym. Gdy w minionym roku kłopoty firm skarżących się na niesolidność kontrahentów przeciągających zapłatę dotyczyły średnio 16 zł na każde 100 zł należności, dziś jest to już 23 zł.
– Co trzeciej firmie (36 proc.) nie przychodzi na konto przez ponad dwa miesiące od wyznaczonego terminu prawie jedna czwarta z należności. To już jest naprawdę niebezpieczna sytuacja i nie ma się co oszukiwać, w takich warunkach firmy te również nie są w stanie płacić terminowo swoich zobowiązań i zarażają problemem zatorów płatniczych kolejnych. Część z nich na dłuższą metę tego nie przetrwa i skończy ogłaszając upadłość – mówi Sławomir Grzelczak.

Badanie Badanie Keralla Research techniką wywiadów telefonicznych na próbie 500 mikro, małych i średnich firm. Termin badania: kwiecień/maj 2020.

Badanie Keralla Research techniką wywiadów telefonicznych na próbie 120 mikro, małych i średnich firm. Termin badania: koniec maja 2020.


oprac. : eGospodarka.pl

Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć bank.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: