Poznamy PKB USA w III kwartale 2007
2007-12-20 11:02
Przeczytaj także: Zlecenia koszykowe dominują na GPW
Banki bardzo potrzebują gotówkiWydawało się, że w środę Europejczycy rozpoczną sesję wzrostem indeksów, bo przecież kończyli wtorkowy handel wtedy, kiedy indeksy w USA całkiem wyraźnie spadały, a potem sytuacja diametralnie się zmieniła. Co prawda początek sesji rzeczywiście był kosmetycznie wzrostowy, ale prawie natychmiast indeksy zabarwiły się na czerwono. Wpływ miały zapewne nastroje przeniesione z Japonii, gdzie indeks Nikkei wyraźnie spadł (rząd zmniejszył prognozy wzrostu gospodarczego). Poza tym sektorowi finansowemu zaszkodził Goldman Sachs rekomendując sprzedaż ich akcji z powodu możliwości „zarażenia chorobą kredytową”. Kurs EUR/USD po nocnym wzroście znowu zaczął spadać. Nie pomogły ani euro ani posiadaczom akcji dane z Niemiec. Indeks klimatu gospodarczego opublikowany przez niemiecki instytut Ifo spadł mocniej niż tego oczekiwano (do 103 pkt. – dwuletnie dno). Przed rozpoczęciem sesji w USA indeksy zaczęły się podnosić, ale nie udało się wypracować zysków – sesje zakończyły się neutralnie.
Wydawało się, że w dniu, kiedy w kalendarium nie ma żadnych istotnych publikacji makroekonomicznych obóz amerykańskich byków nie będzie miał żadnych problemów z podniesieniem indeksów giełdowych. Przecież koniec roku jest już blisko, a premie uciekają… Jednak problemy się pojawiły, mimo że starano się usilnie wszystko interpretować na korzyść posiadaczy akcji. Dość dziwna była na przykład reakcja na opublikowany przez Morgan Stanley raport kwartalny. Strata spowodowana przez utworzenie rezerw wynikających z zaangażowania na rynku instrumentów związanych z rynkiem hipotecznym była dużo większa od oczekiwanej. Jednak na osłodę poinformowano, że China Investment kupiła akcje tego banku za 5 mld USD, co podniosło jego kapitał. I właśnie ta transakcja poprawiała nastroje inwestorów podnosząc cenę akcji Morgan Stanley o około cztery procent.
Inwestorzy reagowali też na wyniki poniedziałkowej, specjalnej aukcji na 20 mld USD przeprowadzonej przez Fed. Wyniki zostały opublikowane w środę pół godziny przed końcem sesji. Okazało się, że popyt był 3 razy większy niż podaż, a wynegocjowana stawka oprocentowania była sporo wyższa od prognozowanej. Wyniosła 4,65 procent, czyli była znacznie wyższa od głównej stopy Fed (4,25 proc.) i bliska stopie dyskontowej (4,75 proc.). Interpretacja była bardzo oczywista – banki bardzo potrzebują gotówki, czyli mają olbrzymie kłopoty. Wnioski wyciągnięte przez rynek były jednak zaskakujące. Twierdzono, że skoro tak duże są potrzeby to rośnie prawdopodobieństwo obniżki stóp, bo Fed będzie zmuszono mocnej bankom pomagać.
Tak jednak oceniał sytuację tylko rynek akcji, bo walutowy sygnalizował coś wręcz przeciwnego. Kurs EUR/USD spadał tak jakby prawdopodobieństwo obniżki się zmniejszyło. Najprawdopodobniej jednak chodziło o to, że kapitały wracały pod koniec roku do USA i to wzmacnia amerykańską walutę. Wzmacniający się dolar powinien doprowadzić do spadku cen surowców, ale tylko złoto trochę staniało. Cena ropy rosła, bo doskonałym pretekstem był większy od oczekiwań spadek zapasów ropy w USA. Zdrożała te o 2,6 proc. miedź, co było według mnie jedynie prostym odruchem technicznym wyprzedanego rynku.
USA: dane lepsze od oczekiwań nie pomogły
oprac. : Piotr Kuczyński / Xelion





5 Najlepszych Programów do Księgowości w Chmurze - Ranking i Porównanie [2025]
