Giełdy azjatyckie: przecena w Chinach
2007-06-05 10:05
Przeczytaj także: Dziś inflacja PPI w strefie euro
Trzeba pamiętać o tym, że pozostałe rynki azjatyckie, które pierwsze powinny były zareagować spadkami indeksów na chińską przecenę w ogóle nie zareagowały. Rynki europejskie po prostu były już bardzo technicznie wykupione i byle impuls mógł wywołać realizacją zysków. Tym impulsem mogło być obniżenie rekomendacji JP Morgan dla sektora banków inwestycyjnych. Poza tym straszyła rosnąca rentowność obligacji amerykańskich i wzrost inflacji PPI w strefie euro. Właśnie inflacja była pretekstem, który doprowadził do zwyżki kursu EUR/USD, ale prawdziwym powodem było oczekiwanie na środową decyzję ECB, który najpewniej stopy w strefie euro podniesie.W USA też nie zwracano najmniejszej uwagi na chińską przecenę. Było to zresztą zachowanie bardzo logiczne. Giełdy akcji reagowały na informacje ze spółek (o tym niżej), a uwaga skupiona była przede wszystkim na rynku ropy, gdzie cena baryłki piąty raz w ciągu ostatnich dwóch miesięcy testowała górne ograniczenie kanału trendu bocznego 62 – 66 USD. Jeśli potwierdzi przełamanie 66 USD to droga na szczyt będzie otwarta, a to się zbytnio posiadaczom akcji nie spodoba. W poniedziałek jednak nikt specjalnie się tym nie martwił, a można nawet powiedzieć, że droga ropa pomagała indeksom, bo rosły ceny akcji w sektorze paliwowym. Powodów wzrostu ceny ropy było kilka (między innymi to, że cyklon zbliża się do Półwyspu Arabskiego), ale pomagało również osłabienie dolara. To zwiększało też popyt na miedź, której cena wzrosła pod pretekstem spadku zapasów. Niewiele zmieniła się cena złota.
Rynek akcji był w szczęśliwej sytuacji, bo opublikowane w poniedziałek dane makro były złe. Kwietniowe zamówienia fabryczne w USA wzrosły tylko o 0,3 procenta. Nie przejęzyczyłem się. To dobrze, że były złe, bo dzięki temu spadła rentowność obligacji i niedźwiedzie straciły (w tym dniu) potężny argument przemawiający za sprzedażą akcji. To właśnie te dane i spadek rentowności obligacji umocniły wzrost kursu EUR/USD. Wykupiony technicznie rynek akcji domagał się korekty, ale informacje ze spółek na to nie pozwalały.
Wpływowy tygodnik Barron’s napisał, że General Electric prawdopodobnie sprzeda część swoich spółek, co podnosiło kurs akcji GE. Prawie trzy procent rósł kurs Wal-Mart, bo spółka ma zamiar ograniczyć ekspansję w USA (widać nie widzi w tym zysków), co zmniejszy jej koszty. Poza tym ma zamiar wykupić w celu umorzenia swoje akcje za 15 mld USD. Indeksowi NASDAQ pomagała informacja o tym, że Palm sprzeda 25 procent akcji. Pojawiło się też przejęcie. Accredited Home Lenders (firma udzielająca ryzykownych kredytów) będzie przejęta przez Lone Star.
To właśnie informacje ze spółek, rosnąca cena ropy i spadająca rentowność obligacji podtrzymywały rynek i nie pozwalały indeksom spadać. Przez całą sesję trzymały się one blisko poziomu piątkowego zamknięcia czekając na ostatnią godzinę sesji. I oczywiście w tejże godzinie byki zaatakowały i indeksy trochę wzrosły. Obóz byków ma zdecydowaną przewagę i doprowadzi do kolejnego wzrostu indeksów, jeśli tylko dostanie jakiś, najmniejszy pretekst. Martwić mógł jedynie coraz mniejszy wolumen. Zwyżki bez potwierdzenia obrotem często poprzedzają korektę, która rynkowi się już bardzo należy, bo jest technicznie wykupiony. Po sesji nic się nie wydarzyło, ale kontrakty na amerykańskie indeksy rano lekko spadały, bo spadały też indeksy azjatyckie (za wyjątkiem japońskiego indeksu Nikkei). Spadki były jednak kosmetyczne. Tylko indeksy w Szanghaju nadal traciły - pierwszą część sesji zakończyły spadkami po 5 – 6 procent.
Dzisiaj przed południem opublikowane zostaną indeksy PMI dla sektora usług krajów europejskich i całej strefy euro, a po południu indeks ISM dla tego samego sektora w USA. W międzyczasie dojdzie do publikacji danych o kwietniowej sprzedaży detalicznej w strefie euro. Dane europejskie jak zwykle zostaną zlekceważone, co najwyżej zareaguje (ospale) rynek walutowy. Rzecz jasna im lepsze dane tym lepiej dla euro.
USA: dane lepsze od oczekiwań nie pomogły
oprac. : Piotr Kuczyński / Xelion





Jak kupić pierwsze mieszkanie? Eksperci podpowiadają
