eGospodarka.pl
eGospodarka.pl poleca

eGospodarka.plFinanseArtykułyAnalizy i komentarzeInflacja w USA nadal groźna

Inflacja w USA nadal groźna

2007-03-19 12:14

Przeczytaj także: Fixing: indeksy wzrosły o 2 procent


Dzień wygasania pochodnych wypacza obraz rynków

Już czwartkowe zachowanie rynków akcji, było wręcz zadziwiające. Można je było przypisać jedynie sytuacji technicznej i przygotowaniem do piątkowego dnia wygasania marcowych serii kontraktów i innych instrumentów pochodnych. Okazało się, że opublikowane w czwartek w USA dane makro, były niezwykle słabe. Inflacja w cenach produkcji (PPI) wzrosła dużo szybciej, niż tego oczekiwano, a gospodarka w regionie Nowego Jorku i Filadelfii (miejscowe oddziały Fed opublikowały swoje indeksy) weszła w stagnację, balansując na krawędzi recesji. Szkodził posiadaczom akcji również Alan Greenspan, były szef Fed, stwierdzając, że kryzys na rynku kredytów hipotecznych, może mieć negatywny wpływ na inne sektory gospodarki.

Wszystkie te fatalne informacje praktycznie nie wpłynęły na zachowanie rynków. Być może jedynie zmniejszyły skalę wzrostu indeksów. Widać było, że inwestorzy usiłują wrócić w stare tory, kiedy to upajali się myślą o obniżce stóp procentowych, która ma uratować gospodarkę. Tylko jak mają być te stopy obniżone, skoro inflacja nadal jest groźna? Nawet rynek walutowy reagował bardzo ospale na publikację tych danych i dopiero Azjaci znacznie dolara osłabili. Osłabienie dolara powinno było podnieść ceny surowców, ale takie zwolnienie gospodarki USA nie zachęcało do ich kupna. Jednak miedź podrożała o prawie 6 procent. Pretekstem był wzrost produkcji przemysłowej (za styczeń i luty) aż o 18,5 procenta. Pretekstem, bo przyśpieszenie Chin nie zrekompensuje osłabienia w USA. Po prostu podziałała technika – pękł ważny opór na kontraktach, a to zachęciło spekulantów do ich kupna.

Piątek zdominowany był przez proces, który zdobył nazwę „dnia czterech czarownic” – chodzi o wygasanie kilku marcowych serii instrumentów pochodnych. Tego dnia na rynkach dochodzi do gwałtownych i nie zawsze logicznych ruchów. Już czwartkowe zachowanie rynku akcji nie było racjonalne, więc trudno było oczekiwać, że w piątek rynki będą spokojne. Teoretycznie jednak, gracze przede wszystkim czekali na dane makroekonomiczne.

Na pierwszy rzut oka wydawało się, że raport o inflacji CPI był neutralny dla rynków. Było to jednak tylko złudzenie, bo jednak inflacja wzrosła szybciej, niż tego oczekiwano. Wzrost inflacji bazowej był zgodny z prognozami, ale kolejny raz nie potwierdziła się teza o zmniejszeniu presji inflacyjnej. Inflacja bazowa pozostała na poziomie 2,7 procenta (Fed widziałby ją w okolicach 2 procent). Dobry był za to raport o dynamice produkcji przemysłowej i wykorzystaniu potencjału produkcyjnego. Wzrost był zaskakująco duży. Praktycznie nigdy te dane nie mają wpływu na zachowanie rynków i tym razem też tak było. Nic w tym dziwnego, skoro sektor przemysłowy to mniej niż 20 procent gospodarki USA. Ostatni opublikowany został indeks nastroju Uniwersytetu Michigan - w połowie miesiąca spadł mocniej, niż tego oczekiwano, co nie może dziwić, skoro indeksy giełdowe spadały, a rynek nieruchomości wydawał się być niezwykle niepewnym miejscem do trzymania oszczędności.

Teoretycznie można powiedzieć, że dolar stracił po publikacji tych danych, ale to nie byłaby prawda. Owszem, tracił, ale kurs EUR/USD zaczął rosnąć (dolar tracić) już w nocy, a po publikacji raportów zaczął się nawet powoli osuwać. Gracze nie bardzo wiedzieli, co robić, bo w czwartek publikowane dane pokazały, że gospodarka jest na granicy recesji, co powinno dolara osłabiać, ale inflacja nie poddaje się, a to powinno go wzmacniać.

oprac. : Piotr Kuczyński / Xelion Xelion

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć bank.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo: