Nie każda wojna podnosi ceny złota. Dlaczego teraz złoto traci na wartości?
2026-04-07 13:52
Nie każda wojna podnosi ceny złota. Dlaczego teraz złoto traci na wartości? © wygenerowane przez AI
Przeczytaj także: Złoto bije rekordy cen i popytu. Efekt owczego pędu czy świadoma inwestycja?
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego wojna na Bliskim Wschodzie nie podnosi cen złota, a wręcz je obniża.
- Jak rosnące ceny energii i inflacja wpływają na cenę złota.
- Dlaczego polityka banków centralnych ma kluczowe znaczenie dla inwestycji w złoto.
- Co oznacza obecna słabość złota dla jego przyszłych perspektyw.
Dzisiejszy świat pełen jest napięć – od Bliskiego Wschodu po bliższy nam konflikt w Ukrainie. W takich momentach zwykle mówi się, że kapitał płynie do bezpiecznych przystani, a złoto jest jedną z najważniejszych z nich. Ten schemat nadal może się sprawdzać, ale nie działa automatycznie ani w każdych warunkach. Każdy, kto zakładał, że każda nowa eskalacja konfliktu będzie bez końca podnosić ceny złota, w ostatnich tygodniach boleśnie zderzył się z rzeczywistością.
Po bardzo mocnym 2025 roku, kiedy złoto wzrosło o 65 proc. i ustanowiło 49 historycznych rekordów, początek 2026 roku zapowiadał kontynuację tego trendu. Pojawiały się kolejne rekordy, a nastroje na rynku pozostawały bardzo pozytywne. Jednak właśnie w momencie dalszego wzrostu napięć geopolitycznych tempo wzrostów wyraźnie osłabło. Dla wielu inwestorów było to rozczarowanie. W rzeczywistości był to raczej sygnał, że złoto reaguje nie na same wojny, lecz na ich konsekwencje gospodarcze.
Nie każdy konflikt wpływa na rynki w ten sam sposób. Jeśli wojna podważa zaufanie do systemu finansowego, obniża realne stopy procentowe i skłania banki centralne do łagodniejszej polityki monetarnej, złoto zwykle zyskuje. Jednak gdy konflikt przede wszystkim podnosi ceny energii, zwiększa koszty i napędza inflację, sytuacja się zmienia. Wówczas rosną obawy, że banki centralne będą utrzymywać wysokie stopy procentowe przez dłuższy czas. A to nie jest dobra wiadomość dla złota.
Dokładnie taki mechanizm zadziałał w przypadku konfliktu z Iranem. Ceny ropy gwałtownie wzrosły, a baryłka Brent kosztuje obecnie niemal 110 dolarów. To niemal natychmiast przełożyło się na wzrost oczekiwań inflacyjnych. W marcu inflacja w Polsce wzrosła do 3 proc., wobec 2,1 proc. miesiąc wcześniej. Podobne trendy widać także w innych krajach. Nie jest to jednak inflacja wynikająca z silnej koniunktury gospodarczej, lecz inflacja kosztowa, która osłabia wzrost. Taki szok oddala w czasie obniżki stóp procentowych, a im dalej w czasie jest luzowanie polityki monetarnej, tym trudniej złotu o silne wzrosty.
To prowadzi nas do najważniejszej zmiennej, często pomijanej w popularnych narracjach o rynku złota. Kluczowe znaczenie mają realne rentowności. Złoto nie przynosi odsetek ani bieżącego dochodu. Jego atrakcyjność rośnie, gdy koszt alternatywny utrzymywania gotówki lub obligacji spada. Jeśli realne rentowności rosną, złoto traci część swojej przewagi. I właśnie taki ruch obserwujemy obecnie.
Podobnie jest ze zmiennością. Wzrost indeksu VIX czy nerwowe ruchy na rynkach akcji nie przekładają się automatycznie na wzrost cen złota. Strach na rynkach finansowych przybiera różne formy. Inwestorzy zachowują się inaczej, gdy obawiają się załamania systemu finansowego, a inaczej, gdy boją się szoku inflacyjnego wywołanego wzrostem cen energii. W pierwszym przypadku złoto rzeczywiście może być naturalnym wyborem. W drugim często wygrywa dolar.
Zderzenie z konsekwencjami obecnego konfliktu na Bliskim Wschodzie może być szczególnie bolesne dla polskich inwestorów. Z badania eToro Retail Investors Beat wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku 31 proc. polskich inwestorów miało w portfelach surowce, a spośród nich aż 70 proc. posiadało złoto. Znacznie mniej popularne były srebro (39 proc. wskazań), miedź (27 proc.), ropa (22 proc.) oraz kawa (16 proc.). Pokazuje to, że dla polskiego inwestora surowce bardzo często oznaczają po prostu złoto.
Niemniej jednak obecna słabość złota nie oznacza, że przestało ono pełnić rolę bezpiecznej przystani. Pokazuje raczej, że tym razem rynek mierzy się z innym rodzajem kryzysu niż ten, który zwykle sprzyjał wzrostowi cen złota. W ostatnich latach złotu pomagały oczekiwania na niższe stopy procentowe, słabszy dolar, obawy o wartość pieniądza oraz silne zakupy ze strony banków centralnych. Obecnie ta kombinacja nie działa już w ten sam sposób. Niepewność i zmienność ponownie dominują na rynku, ale nie przekładają się automatycznie na wzrost cen złota. Paradoksalnie możliwa deeskalacja napięć na Bliskim Wschodzie może okazać się lepszą wiadomością dla złota.
Autor: Paweł Majtkowski, analityk eToro w Polsce
oprac. : eGospodarka.pl
Przeczytaj także
Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ
Komentarze (0)


Gold Butter Index, czyli inflacja od kuchni. Sprawdź porównanie cen masła i złota w ostatniej dekadzie


Nie każdy musi płacić podatek za 2025 rok. Jakie dochody są zwolnione z PIT?
