eGospodarka.pl

eGospodarka.plFinanseArtykułyAktualności finansowe › Inwestycja w złoto, czyli kruszcem w inflację

Inwestycja w złoto, czyli kruszcem w inflację

2017-04-20 08:52

Inwestycja w złoto, czyli kruszcem w inflację

Złoto © guy- Fotolia.com

Inwestycja w złoto uchodzi za tzw. bezpieczną przystań inwestorów poszukujących ochrony kapitału w niepewnych czasach. Jak jednak wskazują eksperci BGŻ Optima, ostatnio na znaczeniu zyskuje również inna funkcja żółtego kruszcu. Jest nią ochrona środków przed pnącymi się w górę wskaźnikami cen towarów i usług konsumpcyjnych.
Na początku marca ceny złota pikowały, ale już pod koniec tego miesiąca wróciły na wzrostową ścieżkę, którą podążają po dziś dzień. Z kolei w połowie lutego uncja żółtego kruszcu podrożała do 1 285 dolarów, kończąc tym samym zapoczątkowany osiem tygodni wcześniej raj z poziomu 1 123 USD/oz. Cenom złota nie zaszkodziły nawet niedźwiedzie nastroje na rynku.

Brexit i Trump nie pomogli


Nagły skok cen w lutym był równie dużym zaskoczeniem jak sytuacja z początku 2016 r., kiedy to złoto po pięciu latach bessy (jego wartość rynkowa spadła z historycznych maksimów 1 908 USD/oz w sierpniu 2011 r. do 1 085 dolarów w listopadzie 2015 r.) w zaledwie sześć miesięcy zdołało wzrosnąć o przeszło 25 procent.

Zdaniem analityków wzrost notowań złota był bezpośrednim następstwem niejasnych perspektyw dla światowej gospodarki i politycznej niestabilności na świecie. Inwestycja w złoto to bowiem rozwiązanie, do którego kapitał ucieka się w czasach zawirowań i niepewności. W minionym roku takich sytuacji mieliśmy bez liku. Referendum w Wielkiej Brytanii miało być jednym z kluczowych zdarzeń napędzających byki na rynku złota, bo chwiejna równowaga między zwolennikami i przeciwnikami wyjścia z UE stawiała pod znakiem zapytania ostateczny wynik. Cena kruszcu od wiosny szła w górę i optymiści spodziewali się przebicia poziomu 1 500 USD/oz. Tymczasem, po wygranym przez zwolenników Brexitu głosowaniu, kruszec wcale nie zaczął gwałtownie drożeć. Reakcja rynków na głosowanie była ograniczona.

Drugim kluczowym dla złota wydarzeniem były wybory prezydenckie w USA. I znowu, przeważało przekonanie, że wiktoria Donalda Trumpa wywinduje ceny na fali niepewności. Jednak podobnie, jak w przypadku Brexitu, tak i tym razem prognozy były mocno przesadzone. W górę poszły akcje i dolar, nakręcane perspektywą cięć w podatkach i inwestycjach, jakich rynek spodziewał się po nowej administracji. Kapitał ruszył w stronę szybko drożejących aktywów zapominając o bezpiecznych portach, w tym o złocie.

fot. guy- Fotolia.com

Złoto

Na początku marca ceny złota pikowały, ale już pod koniec tego miesiąca wróciły na wzrostową ścieżkę, którą podążają po dziś dzień.


Niespodziewane wydarzenia polityczne miały ograniczony wpływ na rynki finansowe głównie w związku z zapowiadanymi podwyżkami stóp w USA, gdzie inflacja zaczęła przebijać cel FED. Po latach zerowych stóp bank federalny USA zaczął coraz głośniej deklarować jastrzębie nastawienie w polityce pieniężnej. W oczekiwaniu na podwyżkę w grudniu 2016 r. ceny złota już od listopada, czyli od wyborów prezydenckich, zaczęły spadać. Perspektywa wzrostu stóp uderzyła w rynek obligacji i metali szlachetnych. Kapitał zaczął przemieszczać się na rynki zapowiadające wyższe stopy zwrotu. Jak się okazało słusznie, gdyż amerykańska giełda zaczęła bić historyczne rekordy.

Polisa przeciw inflacji


Pomimo tych wszystkich czynników, złoto zaczęło drożeć w lutym. Dlaczego? Przyczyny są takie, jak przed rokiem: niepewność. Po fali entuzjazmu związanego z zapowiedziami przedwyborczymi okazało się, że z realizacją obietnic jest już gorzej. Pojawiła się obawa, że aktywa pompowane wizją Trumpeconomiki mogą być przewartościowane. Kapitał zaczął szukać znowu bezpiecznych przystani. Był też jeszcze jeden powód: inflacja. Relacja między wzrostem cen a rynkiem złota jest złożona. Z jednej strony kruszec traci na wartości, bo zyskuje dolar napędzany wzrostem stóp procentowych. Z drugiej, inwestycja w złoto zyskuje na atrakcyjności, jako aktywo zabezpieczające kapitał przed inflacją.

W styczniu ceny w USA wystrzeliły do 2,5 proc. Luty był drugim miesiącem z rzędu kiedy ceny rosły powyżej celu FED. Wzrost cen zmobilizował jastrzębi w amerykańskim banku centralnym - stopy procentowe zostały podniesione. Stopa funduszy federalnych znalazła się w przedziale 0,75-1 proc. Była to pierwsza podwyżka w tym roku, druga w ciągu ostatnich czterech miesięcy i trzecia od krachu w 2008 roku. Bank centralny podtrzymał też prognozę jeszcze dwóch podwyżek do końca 2017 roku oraz trzech w 2018 roku.

Za sprawą podniesienia stóp procentowych, średnioterminowe perspektywy złota nie rysują się najlepiej. Jednak w dłuższym horyzoncie trend wcale nie musi być negatywny. Niejasne są perspektywy dalszych podwyżek stóp. Inflacja co prawda rośnie, spada bezrobocie, ale wzrost gospodarczy w USA jest umiarkowany. Goldman Sachs i BoA prognozują wzrost PKB w całym roku na 1,3 proc. Może to powstrzymywać dalsze podwyżki stóp, gdyż amerykańskiej administracji pieniężnej będzie zależało na pobudzaniu gospodarki, a drogi kredyt nie sprzyja inwestycjom napędzającym rozwój. Warto też zwrócić uwagę na komentarze samego Donalda Trumpa, który w połowie kwietnia odniósł się do wysokich poziomów, na jakich znajduje się amerykańska waluta. Stwierdził, że dolar staje się zbyt silny, częściowo przez wizję Trumpeconomiki, co jest jednak szkodliwe dla amerykańskiej gospodarki konkurującej z krajami, które dewaluują swoje waluty. Dodał, iż lubi politykę niskich stóp procentowych. Obecnie, prawdopodobieństwo decyzji ponownego podniesienia stóp wynosi niecałe 55 proc.

Kolejnym czynnikiem mającym wpływ na to, czy inwestycja w złoto stanie się opłacalna jest obecna sytuacja geopolityczna. Od początku kwietnia mamy do czynienia z eskalacją napięcia na półwyspie koreańskim, a groźba wybuchu konfliktu zbrojnego tradycyjnie sprzyja złotu.

Jeszcze intensywniej na kruszec wpływa wspomniana wcześniej inflacja. Ceny idą w górę i niewykluczone, że będą wzrastać nawet przy rosnących stopach procentowych i niskiej dynamice PKB. Tak było w latach 70. Złoto może tu odegrać ważną rolę aktywa zabezpieczającego kapitał przed utratą wartości.
- Wzrost inflacji spowoduje natychmiastowy wzrost cen złota, które pełni funkcję polisy ubezpieczeniowej. Złoto nie jest instrumentem krótkoterminowego zysku, ale długoterminowej ochrony – powiedział Alan Greenspan, były szef FED podczas zimowego spotkania World Gold Council.
To ważna informacja także dla polskich inwestorów, którzy obecnie mają do czynienia z inflacją po raz pierwszy od 2014 roku.

- Historyczna obserwacja notowań złota pokazuje, że jest to aktywo bardzo wahliwe, szybko zmieniające ceny. W całym 2016 r., pomimo słabej końcówki roku, kruszec zyskał na wartości aż 8 proc. Ten kto wyszedł z inwestycji w złoto we wrześniu zgarnął 25-procentową premię – mówi Piotr Marciniak, Dyrektor Zarządzający BGŻOptima.

oprac. : eGospodarka.pl

Zobacz także


Oceń

0 0

Podziel się

Poleć na Wykopie Poleć w Google+

Poleć artykuł znajomemu Wydrukuj

Skomentuj artykuł Opcja dostępna dla zalogowanych użytkowników - ZALOGUJ SIĘ / ZAREJESTRUJ SIĘ

Komentarze (0)

DODAJ SWÓJ KOMENTARZ

REKLAMA

Eksperci egospodarka.pl

1 1 1

Wpisz nazwę miasta, dla którego chcesz znaleźć bank.

Wzory dokumentów

Bezpłatne wzory dokumentów i formularzy.
Wyszukaj i pobierz za darmo:

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.